Test FCA: jak konsumenci porównują koszty kredytu i gdzie RRSO potrafi wprowadzać w błąd
W polskich reklamach kredytów najczęściej spotyka się dwa schematy komunikacji. Z jednej strony bank lub instytucja pożyczkowa przedstawia produkt w sposób typowo „wizerunkowy” (np. hasła w rodzaju „Spełnij marzenia, nie czekaj”), a równolegle – zgodnie z wymogami – pokazuje reprezentatywną Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania (RRSO). Z drugiej strony funkcjonuje model akcentujący parametry cenowe (np. „już od 5,99%”), który wymaga nie tylko podania RRSO, ale również tzw. przykładu reprezentatywnego. Dodatkowo precyzyjne reguły informowania o kosztach obowiązują później, gdy klient widzi symulację oraz otrzymuje standaryzowany formularz informacyjny.
Jednocześnie sama ekspozycja danych nie oznacza jeszcze, że odbiorca je rozumie i potrafi wykorzystać przy realnym wyborze. Właśnie z takiego założenia wychodzi brytyjski organ nadzoru finansowego (FCA), który zapowiada zmianę aktualnych zasad i większą elastyczność w sposobie komunikowania kosztów kredytu konsumenckiego. W ramach przygotowań FCA zdecydował się sprawdzić empirycznie, jak konsumenci radzą sobie z porównywaniem ofert, konstruując eksperyment o wyraźnie praktycznym charakterze.
Badanie przeprowadzono online na próbie 14,7 tys. uczestników. Pierwszy etap był zadaniem porównawczym: respondenci mieli przyjąć, że potrzebują pożyczyć pieniądze, po czym prezentowano im trzy zestawy po dwie oferty – fikcyjne produkty kredytowe, odpowiadające polskim kredytom gotówkowym. Dla każdej pary należało wskazać zarówno ofertę preferowaną, jak i tę, która jest tańsza w ujęciu całkowitego kosztu. Aby zwiększyć wiarygodność wyników i upodobnić sytuację do rzeczywistych decyzji finansowych, za poprawne odpowiedzi przewidziano premię w formie finansowego bonusu.
Trzy pary ofert zbudowano tak, by stopniować trudność. W pierwszym zestawie okres spłaty był identyczny dla obu kredytów, a produkt z niższym RRSO rzeczywiście oznaczał niższy całkowity koszt. W drugim porównaniu kredyty miały już różny czas spłaty: oferta z niższym RRSO wiązała się z dłuższym okresem, ale mimo tego nadal była tańsza w ujęciu całkowitym. Dopiero trzecia para zawierała „pułapkę” – przy odmiennych okresach spłaty kredyt z wyższym RRSO okazywał się finalnie tańszy, ponieważ trwał krócej.
Jeszcze przed wykonaniem zadania uczestników losowo przypisano do jednej z sześciu grup, z których każda otrzymywała inny sposób prezentacji informacji o kosztach. Niezmiennie pokazywano jedynie dwa parametry: kwotę kredytu oraz czas spłaty. Pozostałe elementy różnicowano w następujący sposób: grupa kontrolna widziała wyłącznie RRSO; Grupa 1 otrzymywała RRSO oraz całkowitą kwotę do spłaty; Grupa 2 – RRSO, całkowitą kwotę do spłaty i wysokość miesięcznej raty; Grupa 3 – RRSO oraz pisemną uwagę, że długość spłaty wpływa na łączny koszt; Grupa 4 – RRSO i całkowity koszt w przeliczeniu na każdego pożyczonego 1 funta; Grupa 5 została skonstruowana jako „misz masz”, bo przy jednym produkcie pokazywano jedynie RRSO, a przy drugim wyłącznie całkowitą kwotę do spłaty i ratę, bez RRSO.
Druga część badania miała charakter deklaratywny: pytano m.in. o to, jak łatwe było porównanie, jak wysoka jest pewność co do udzielonych odpowiedzi, a także o rozumienie pojęcia RRSO, doświadczenia kredytowe oraz scoring kredytowy.
Uzyskane wyniki potwierdziły wcześniejsze obserwacje badaczy analizujących, co tak naprawdę mówi konsumentom skrót RRSO. Warto przy tym odnotować, że podobne wątki były rozważane również w Polsce, gdzie wskazywano różnicę między deklaracjami a realną znajomością konstrukcji tego wskaźnika. W badaniu FCA mniej niż 18 proc. respondentów poprawnie odpowiedziało na wszystkie trzy pytania weryfikujące rozumienie idei RRSO, natomiast ponad połowa badanych (53 proc.) udzieliła prawidłowej odpowiedzi najwyżej na jedno z nich. Kluczowe okazało się jednak to, że niedostateczne rozumienie nie eliminowało skłonności do traktowania RRSO jako podstawowego drogowskazu przy wyborze.
W grupie kontrolnej, gdzie poza kwotą i czasem spłaty pokazano jedynie RRSO, aż 61 proc. uczestników stosowało uproszczoną regułę, uznając, że niższe RRSO zawsze oznacza niższy całkowity koszt – niezależnie od tego, jak zestawiono produkty. Gdy ta heurystyka przestawała działać (czyli w trzeciej parze przykładów), jedynie 17 proc. badanych potrafiło poprawnie wskazać tańszą pożyczkę.
Najmocniejszą poprawę trafności decyzji przyniosło dołączenie do RRSO informacji o całkowitej kwocie do spłaty. Ten wariant zwiększał zdolność uczestników do wytypowania tańszego produktu o 4 do 53 punktów procentowych – w zależności od porównywanej pary. Co istotne, taki sposób prezentacji ograniczał automatyczne, „ślepe” opieranie się na RRSO, a jednocześnie wzmacniał pewność siebie respondentów oraz ich subiektywne poczucie, że koszty są zrozumiałe.
Osobną obserwację przyniosła grupa, która – obok RRSO i całkowitej kwoty do spłaty – widziała również wysokość raty. Uczestnicy deklarowali wtedy większą pewność niż osoby dysponujące skromniejszym zestawem danych, jednak nie przełożyło się to na lepszą trafność wskazań. W ujęciu całościowym badanie FCA pokazuje, że sam wskaźnik RRSO bywa wykorzystywany jako prosta reguła porównywania, nawet gdy nie jest dobrze rozumiany, a największą poprawę jakości wyborów przynosi uzupełnienie go o całkowitą kwotę do spłaty. Wyniki zestawiają też deklarowane poczucie pewności z rzeczywistą poprawnością decyzji, wskazując, że te dwa elementy nie zawsze idą w parze.